ISSN 2545-3459

WOJCIECH WRZOSEK Wycinanki (233) Współczynnik humanistyczny i historyczny?



Zdarza się czytelnik, który inspiruje. Między innymi i taki, który kojarzy to, co piszę z tym co i dla niego – a bywa, że – i dla mnie – ciekawe. Cenny odbiorca wycinanek, to ten który odgaduje co tam u mnie kryje się w zanadrzu myśli. 

Oto przykład. Mój korespondent podpowiada mi usprawiedliwienie wobec odbiorców o temperamencie humanistycznym, że podjąłem ostatnio w kilku felietonach wątki przyrodoznawcze. Donosi mi czytelnik, że nie muszę poszukiwać alibi dla metahistorycznych i pop-naukowych rozważań wielkich biologów, fizyków… Wystarczy, powiada, że sięgnę do swoich i bliźnich ustaleń.

Na pierwszy ogień podsuwa mi korespondent taką oto tezę: interpretacje rozumiejące mechaniki kwantowej wspomaga idea współczynnika humanistycznego, gdzieniegdzie nazywana przeze mnie współczynnikiem historycznym. Za tę pierwszą odpowiedzialnym czynimy Floriana Znanieckiego socjologa i humanistę, myśliciela, jednego z tych, którego spuścizna nie da się nigdy bodaj do końca „doczytać”.[1]

Zanim skorzystamy z koncepcji współczynnika humanistycznego w odniesieniu do jakoby przyrodoznawczego problemu, zapoznajmy się z ideą współczynnika humanistycznego w szerokim, jasnym i perswazyjnym przedstawieniu jej autora. Cytuję sformułowane ponad sto lat temu credo epistemologiczne Floriana Znanieckiego. Pozwalam sobie uznawać ideę tę tu wyłożoną za przewodnią dla twórczości światowej sławy socjologa. [2]

Sfera, w której obraca się humanista, to nie świat realności samoistnych, jakby się przedstawiał jakiemuś idealnemu absolutnemu podmiotowi; to świat cudzych <<świadomości>>, ściślej mówiąc, świat przedmiotów, danych innym konkretnym, historycznie uwarunkowanym osobnikom i grupom, oraz czynności, dokonywanych nad owymi przedmiotami przez tych, którym one są dane jako ich doświadczenia. Nawet jeśli humanista bada własne swe doświadczenia, musi siebie samego traktować nie jako czysty rozum poznający, lecz jako empiryczne indywiduum, członka empirycznych grup społecznych, i na doświadczenia swe patrzeć nie jako składniki lub przedstawienia jakiegoś bezwzględnie realnego świata, lecz jako na przedmioty dane czyjejś <<świadomości>>.”[3]

I tu pragnę zwrócić uwagę, że ów podmiot, to nie tylko „osobnik”, „empiryczne indywiduum”, zapewne i nie tylko empirycznie dana „grupa społeczna”, ale i – o czym nie zapomina dodać Znaniecki – historycznie uwarunkowany osobnik i grupa społeczna. Stąd od autora idei współczynnika humanistycznego płynie upoważnienie, że chodzi o podmiot rozumiany nie tylko jako „humanistyczny”, ale i historyczny. Z licznych powodów możemy domniemywać, że jest on w pojęciu Znanieckiego nie tylko współczynnikiem humanistycznym, ale i z tego powodu, że takim jest, w istocie jest także historycznym.

Rozumie się, – kontynuuje Znaniecki – że o ile humanista jest teoretykiem, musi również dążyć do absolutnej obiektywności, musi również, jako badacz i w granicach swej funkcji poznawczej, starać się być idealnym obserwatorem, czystym podmiotem poznania i postulować, że jego badanie nie wpływa na naturę przedmiotów tego badania; ale przedmioty tego badania są już same w sobie, w istocie swej ujęte przezeń jako zależne od empirycznych, ludzkich podmiotów. Tę cechę zjawisk kulturalnych, przedmiotów humanistycznego badania, tę ich zasadniczą właściwość, że jako przedmioty teoretycznej refleksji są one już przedmiotami, komuś danymi w doświadczeniu, lub czyimiś czynnościami, nazwać możemy współczynnikiem humanistycznym tych zjawisk.”[4]

I dzieje się tak nie dlatego, że podmiot humanistycznego badania jest niezbywalnie indywidualnie subiektywny lecz dlatego, że podmiot uwięziony jest w kulturowym doświadczeniu. Stąd przedmiot poznania de origine ujęty jest wraz ze współczynnikiem humanistycznym.



[1] Pisałem niedawno, że: „podobnie jak wynika z cytowanych deklaracji Lecha Witkowskiego, że ojciec polskiej socjologii należy do tych postaci historycznych, których nie da się doczytać. One zawsze będą niedoczytane. Dlatego są wielkie. Stąd możemy wspólnie – Lech Witkowski i ja głosić tezę – ogólną i ogólnikową zarazem – o chronicznym niedoczytaniu  myślicieli. Wrzosek W., Trzy sprawy do Profesora Lecha Witkowskiego w związku z jego esejem o wycinankach, „Historyka. Studia metodologiczne”, T. 54, 2024, s. 692; na stronie fundacji liczne informacje o Znanieckim: http://fundacjaznanieckiego.amu.edu.pl/f-znaniecki-on-line/; Witkowski L., Uroszczenia i transaktualność w humanistyce. Florian Znaniecki: dziedzictwo idei i jego pęknięcia (Kraków: Impuls, 2022).

[2] Cytowany poniżej słynny fragment ze Wstępu do socjologii stanowi fragment rozdziału z obietnicą: „Ogólne założenia poznawcze wiedzy humanistycznej”. Znaniecki F., Wstęp do socjologii, Opracowanie tekstu i wprowadzenie Stanisław Burakowski, PWN, Warszawa 1988, s. 21. W przypisie Znaniecki informuje nas, że filozoficzne stanowisko, na którym opiera się niniejszy rozdział, zostało już wyrażone w rozdziale wstępnym książki Cultural Reality (Chicago 1919), poprzednio zaś w cokolwiek innej formie, w pracy Znaczenie rozwoju świata i człowieka (Warszawa 1918, Świat i człowiek), cyt. za: Znaniecki F., Wstęp do…, s. 21.

[3] Tamże, s. 24.

[4] Tamże, s. 24-25.