Gdy czytam Johna Rogersa Searle`a wykład p.t. Czy komputery mogą myśleć, z książeczki Mind, Brain and Science z 1984 roku przypomina mi się zdarzenie z połowy lat 90-tych minionego stulecia. Znana z pochopnych egzaltacji koleżanka ogłaszała, że oto przyjście na świat owieczki Dolly to odkrycie istoty życia. Zastanawiam się czy skojarzenie to z sednem argumentacji krytycznej amerykańskiego filozofa wobec zwolenników „silnego podejścia w teorii sztucznej inteligencji” okaże się zasadne i owocne.[1] Stawiam sobie za zadanie wykazać, że nadal trzeba radzić sobie z fundamentalną krytyką strong artificial intelligence formułowaną przez Johna Searle`a.
Prawdopodobnie nie jestem w stanie dać odpór aktualnie dominującym poglądom na temat sztucznej inteligencji. Zbyt mało o niej wiem, a szum medialny wokół jej jakoby sukcesów w przeobrażaniu naszej codzienności nie pozwala przebić się zdrowemu rozsądkowi.[2]
Trwam więc przy głośnej diagnozie Johna Searle`a z lat 80-tych minionego stulecia. Nie zgadza się on ze zwolennikami – tak zwanego, przez niego – „silnego podejścia w teorii sztucznej inteligencji”:
„Zgodnie ze skrajną wersją tego stanowiska, mózg jest rodzajem komputera zaś umysł rodzajem komputerowego programu. Można ten pogląd streścić – określam go mianem <<silnego podejścia w teorii sztucznej inteligencji>> lub <<silną SI (w języku angielskim AI)>> – mówiąc, że umysł jest tym dla mózgu, czym program dla komputera. Konsekwencją takiego poglądu jest uznanie, iż nie ma zasadniczo biologicznego w ludzkim umyśle. Mózg staje się tu jedną z mnóstwa maszyn liczących, w których mogą być realizowane programy stwarzające ludzką inteligencję.”[3]
Charakterystykę tę dopełniają przykłady polemik Searle`a z oponentami i dyskusja wokół tzw. chińskiego pokoju[4], które są ilustracją mocy argumentacyjnej filozofii analitycznej zwłaszcza dla tych, którzy uważają ją wraz z logiką za zasadnicze instrumentarium przekonywania i perswazji:
„Ciągle moim ulubionym przykładem przesady w poglądach na temat maszyn cyfrowych – pisał Searle – pozostaje twierdzenie Johna McCarthy`ego, twórcy terminu „sztuczna inteligencja”. McCarthy twierdzi, że nawet „o urządzeniach tak prostych, jak termostaty, możemy powiedzieć, że mają przekonania” I oczywiście, według niego, o każdej maszynie zdolnej rozwiązywać problemy można powiedzieć, że ma ona jakieś mniemania. Podziwiam śmiałość McCarthy`ego. Zapytałem go kiedyś: <<jakie przekonania ma twój termostat? Odpowiedział: Mój termostat ma trzy sądy – tu jest zbyt gorąco, tu jest zbyt zimno, temperatura jest odpowiednia.>> Jako filozofowi, poglądy te podobają mi się z bardzo prostych powodów. Inaczej niż większość filozoficznych twierdzeń są one jasne i pozwalają na prostą i zdecydowaną ich falsyfikację.”[5]
Refutacje jakie sformułował tu i tam Searle przeciwko silnemu podejściu w teorii sztucznej inteligencji a także w słabszej wersji tego stanowiska pozostają, jak mi się wydaje, w mocy do dzisiaj.[6] Do dzisiaj bowiem mnożą się opinie, że mocny program SI ma szansę jako teoria umysłu.[7]
Dodatkowo stale przekonuje mnie oto taka jego opinia:
„Istota falsyfikacji tych poglądów jest niezależna od tego lub innego stanu rozwoju technologii maszyn cyfrowych. Należy to podkreślić, gdyż zwykle istnieje pokusa, by na rozwiązanie problemu poczekać – pisał lat temu ponad czterdzieści angielski filozof – aż pojawi się jakiś nie stworzony dotąd technologiczny cud. Jednakże istotne punkty naszej falsyfikacji (tj. Searle`a) nie mają związku z jakimkolwiek etapem rozwoju technologicznego. Mają natomiast związek z definicją komputera cyfrowego oraz z tym, czym jest komputer.”[8]
[1]Searle R. J. Umysł, mózg i nauka, przełożył Jerzy Bobryk, PWN, Warszawa 1995, s. 25-37; podobne tezy znajdujemy w jego Minds, Brains and Programs, (w:) The Behavioral and Brain Sciences, vol. 3, Cambridge University Press, Cambridge 1980; przedruk, (w:) The Mind`s I, Basic Books, D.R. Hofstadter, D.C. Dennet (eds), s. 353-373 – Cambridge University Press.
[2] Przy okazji sięgam po opinie klasyków filozofii nauki na temat zdrowego rozsądku i nauki. O tym niebawem.
[3] Searle R.J., Umysł…, s. 25-26. ( „According to the most extreme version of this view, the brain is just a digital computer and the mind is just a computer program. One could summarise this view – I call it 'strong artificial intelligence’, or 'strong A I’ – by saying that the mind is to the brain, as the program is to the computer hardware. This view has the consequence that there is nothing essentially biological about the human mind. The brain just happens to be one of an indefinitely large number of different kinds of hardware computers that could sustain the programs which make up human intelligence. Searle R.J., Two can computers think? In: Searle R. J., Minds Brains and Science, Harvard University Press, Cambridge, Massachusetts, 2003, p. 26; “What Your Computer Can’t Know” (review of Luciano Floridi, The Fourth Revolution: How the Infosphere Is Reshaping Human Reality, Oxford University Press, 2014; and Nick Bostrom, Superintelligence: Paths, Dangers, Strategies, Oxford University Press, 2014), ”The New York Review of Books”, vol. LXI, no. 15 (October 9, 2014), pp. 52–55.
[4] Eksperyment myślowy Searle`a przedstawiam w kolejnym felietonie.
[5] Searle R. J., Umysł..., s. 27; (My all-time favourite in the literature of exaggerated claims on behalf of the digital computer is from John McCarthy, the inventor of the term 'artificial intelligence’. McCarthy says even 'machines as simple as thermostats can be said to have beliefs’. And indeed, according to him, almost any machine capable of problem-solving can be said to have beliefs. I admire McCarthy’s courage. I once asked him: 'What beliefs does your thermostat have?’ And he said: 'My thermostat has three beliefs – it’s too hot in here, it’s too cold in here, and it’s just right in here.’ As a philosopher, I like all these claims for a simple reason. Unlike most philosophical theses, they are reasonably clear, and they admit of a simple and decisive refutation.”, Searle R.J., Minds…, p. 28)
[6] Znajdujemy je w tekście Umysły, mózgi, programy, przełożył Bohdan Chwedeńczuk (w:) Filozofia umysłu, wybrał i wstępem opatrzył Bohdan Chwedeńczuk, przełożyli: Tadeusz Baszniak, Bohdan Chwedeńczuk, Cezary Cieślinski, Paweł Dziliński, Anna Jedynak, Michał Szczubiałka, Fundacja Alatheia, Wydawnictwo Spacja, Warszawa 1995, s. 301-324.
[7] Tamże, s. 310.
[8] Searle R. J., Umysł..., s. 27; The nature of the refutation has nothing whatever to do with any particular stage of computer technology. It is important to emphasise this point because the temptation is always to think that the solution to our problems must wait on some as yet uncreated technological wonder. But in fact, the nature of the refutation is completely independent of any state of technology. It has to do with the very definition of a digital computer, with what a digital computer is. Searle R.J., Minds…, p. 28. Tłumacz przekłada termin „refutation” na polski termin „falsyfikacja”, choć popperowski tytuł słynnej Conjonctures and Refutations tłumaczono „ nie tłumacząc” na jakoby polskie „refutacja”. W żadnym razie, tłumaczenie refutation u Searla na falsyfikacja nie oddaje istoty rzeczy. Jemu nie chodzi o falsyfikację ani w popperowskim znaczeniu, ani w jakimś „nowoetymologicznym”, czy w jakimś formalno-logicznym sensie. Chodzi o interpretacyjne, krytyczne odrzucenie poglądu, który określa się jako „strong AI”. Moim zdaniem SAI nie podpada pod falsyfikację, bowiem to pogląd filozoficzny i/lub popularno-naukowy. Jak się okaże Searle formułuje przeciw niemu wyrafinowaną argumentację filozoficzną. Czytaj Wycinanki (238) i kolejne.


