Dotychczasowe analizy tropem Johna Searle`a przywiodły nas do takiego oto sedna w kwestii pytania czy komputery myślą[1]:
„Jeżeli coś faktycznie jest komputerem, jego operacje zdeterminowane są syntaktyką, podczas gdy świadomość, myśli, doznania i emocje, oraz inne zjawiska tego typu wymagają czegoś poza samą syntaktyką. Są to własności, których komputer nie może skopiować ani powtórzyć, niezależnie od tego, jak wielkie byłyby jego zdolności w symulowaniu tych cech. Kluczowym rozróżnieniem jest tu rozróżnienie symulacji robienia czegoś i autentycznego robienia tego samego. Symulowanie czegoś nie jest robieniem ani powtarzaniem tego.”[2]
„Dlaczego ludziom przychodzi czasem na myśl, że komputery mogłyby myśleć, mieć doznania i emocje oraz inne tego typu stany?” Zauważmy przede wszystkim, że możemy stworzyć symulację komputerową wszystkiego, co da się opisać formalnie. Możemy zatem, komputerowo symulować przepływ pieniędzy w ekonomii brytyjskiej lub strukturę podziału władzy w Partii Pracy. Możemy stworzyć symulację komputerową burz w kraju, w którym mieszkamy, lub pożarów magazynów we Wschodnim Londynie. W każdym z tych przypadków nikt jednak nie przypuszcza, że komputerowa symulacja stwarza realnie istniejące rzeczy; nikt nic zakłada, że komputerowa symulacja ulewy zmoczy nas, ani że komputerowa symulacja pożaru spali nam mieszkanie.[3]
Podtrzymajmy wnioski Searle`a:
Wniosek 1. Nie ma takiego programu komputerowego, który sam w sobie wyposażamy system w umysł. Mówiąc krótko, programy nie są umysłami, ani same w sobie nie wystarczą dla powstania umysłu. Jest to bardzo istotna konkluzja, oznacza ona, że projekt stworzenia umysłu wyłącznie na podstawie programu jest z góry skazany na niepowodzenie. Ważne jest, bym jeszcze raz podkreślił, że nie ma to związku ani z danym stanem rozwoju komputerowej technologii, ani ze stopniem złożoności programu. Jest to formalny lub logiczny wniosek wypływający z założeń, na których przyjęcie zgodzili się wszyscy (bądź prawie wszyscy) zaangażowani w dyskusję. Nawet najgorętsi entuzjaści sztucznej inteligencji są zgodni co do tego, że jest faktem biologicznym to, iż procesy mózgowe powodują procesy umysłowe; są oni zgodni także w tym, że programy są określone czysto formalnie. Jednakże, gdy zestawimy te dwa twierdzenia z innymi znanymi nam rzeczami, nieuchronnie wyciągamy wniosek, że projekty zwolenników silnej wersji sztucznej inteligencji nie mogą być zrealizowane. Skoro już ustaliliśmy założenia, rozważmy, jakie jeszcze wnioski możemy wyciągnąć. Druga konkluzja brzmi:
Wniosek 2. Czynności mózgu ograniczone tylko do realizowania programu komputerowego nic wystarczą, by funkcjonowanie mózgu doprowadziło do powstania umysłu. Ten drugi wniosek jest koniunkcją pierwszej przesłanki i pierwszego wniosku.[4] Czyli z tego, że umysł jest efektem działania mózgu, i że wykonywanie programu nie daje tych efektów, wynika, że zrealizowanie programu komputerowego przez mózg samo w sobie nie wystarczy, by działanie mózgu doprowadziło do powstania umysłu. Jest to, jak myślę, ważny wniosek, gdyż w konsekwencji wynika z niego, że mózg nie jest komputerem cyfrowym, a może raczej jest czymś więcej. Przekonaliśmy się wcześniej, że wszystko co może być opisane jak komputer cyfrowy jest, upraszczając, komputerem, zaś mózg nie jest tu wyjątkiem. W naszej konkluzji ważne jest jednak to, że obliczeniowe możliwości mózgu nie wystarczą do wyjaśnienia, jak działanie mózgu powoduje stany umysłowe. Tak czy inaczej winno to na nas sprawić wrażenie oczywistego naukowego wniosku, gdyż przypomina nam tylko znany fakt. że mózgi są biologicznymi maszynami; znaczenie ma tu ich biologiczność. Jak stwierdza wiele osób w dziedzinie sztucznej inteligencji, nie jest przypadkową cechą umysłu, że jest on realizowany przez ludzkie mózgi. [5]
[1] Kupujemy na razie opinie amerykańskiego filozofa i szykujemy już uzupełnienia i poprawki. Dyskusje Searle`a z oponentami to kliniczny przykład życzliwej interpretacji połączonej ze skutecznością eksperymentu myślowego z centrum w postaci Chinese Room Argument (CRA) Zob. Searl J., Umysły, mózgi, programy, tłum. Bohdan Chwedeńczuk (w:) Filozofia umysłu, wybrał i wstępem opatrzył Bohdan Chwedeńczuk, tłumaczyli: Tadeusz Baszniak, Bohdan Chwedeńczuk, Cezary Cieślinski, Paweł Dziliński, Anna Jedynak, Michał Szczubiałka, Fundacja Alatheia, Wydawnictwo Spacja, Warszawa 1995, s. 301-324; Wycinanki(238).
[2] Searl R. J., Umysł..., s. 33, wyróżnienie moje W.W.; A propos napomknięcia z Wycinanki(237): powołanie do życia owcy Dolly jest – jak dla mnie – tylko , albo jak kto woli „inseminacją genetyczną” niczym bodaj więcej. Swego rodzaju symulacją biologiczną/genetyczną? (“If it really is a computer, its operations have to be defined syntactically, whereas consciousness, thoughts, feelings, emotions, and all the rest of it involve more than a syntax. Those features, by definition, the computer is unable to duplicate however powerful may be its ability to simulate. The key distinction here is between duplication and simulation. And no simulation by itself ever constitutes duplication.” Searle R.J., Minds..., p. 35) Ta « diagnoza » Searle`a, to według mnie sedno sprawy.
[3] Searl. R.J., Umysł..., s. 34 (“’Why would anybody ever have thought that computers could think or have feelings and emotions and all the rest of it?’ After all, we can do computer simulations of any process whatever that can be given a formal description. So, we can do a computer simulation of the flow of money in the British economy, or the pattern of power distribution in the Labour party. We can do computer simulation of rain storms in the home counties, or warehouse fires in East London. Now, in each of these cases, nobody supposes that the computer simulation is actually the real thing; no one supposes that a computer simulation of a storm will leave us all wet, or a computer simulation of a fire is likely to burn the house down.” Searle. R.J., Minds…, pp. 35-36).
[4] Ta przesłanka to teza: “1. Brains cause minds. Now, of course, that is really too crude. What we mean by that is that mental processes that we consider to constitute a mind are caused, entirely caused, by processes going on inside the brain. But let’s be crude, let’s just abbreviate that as three words – brains cause minds. And that is just a fact about how the world works.” Searle R.J., Minds…, s. 37 (1. Mózgi są przyczynami umysłów. Brzmi to faktycznie zbyt prosto. Rozumiem przez to, że procesy umysłowe, które, jak sądzimy, konstytuują umysł, są w całości skutkami procesów zachodzących wewnątrz mózgu. Pozwólmy sobie jednak na proste sformułowania, skróćmy to do czterech słów mózgi są przyczynami umysłów. Jest to jednak faktyczna cecha zjawisk w świecie; Searle R.J., Umysł..., s. 35).
[5] CONCLUSION I. No computer program by itself is sufficient to give a system a mind. Programs, in short, are not minds, and they are not by themselves sufficient for having minds. Now, that is a very powerful conclusion, because it means that the project of trying to create minds solely by designing programs is doomed from the start. And it is important to re-emphasise that this has nothing to do with any particular state of technology or any particular state of the complexity of the program. This is a purely formal, or logical, result from a set of axioms which are agreed to by all (or nearly all) of the disputants concerned. That is, even most of the hardcore enthusiasts for artificial intelligence agree that in fact, as a matter of biology, brain processes cause mental states, and they agree that programs are defined purely formally. But if you put these conclusions together with certain other things that we know, then it follows immediately that the project of strong AI is incapable of fulfilment. However, once we have got these axioms, let’s see what elsewe can derive. Here is a second conclusion:
CONCLUSION 2. The way that brain functions cause minds cannot be solely in virtue of running a computer program. And this second conclusion follows from conjoining the first premise together with our first conclusion. That is, from the fact that brains cause minds and that programs are not enough to do the job, it follows that the way that brains cause minds can’t be solely by running a computer program. Now that also I think is an important result, because it has the consequence that the brain is not, or at least is not just, a digital computer. We saw earlier that anything can trivially be described as if it were a digital computer, and brains are no exception. But the importance of this conclusion is that the computational properties of the brain are simply not enough to explain its functioning to produce mental states. And indeed, that ought to seem a commonsense scientific conclusion to us anyway because all it does is remind us of the fact that brains are biological engines; their biology matters. It is not, as several people in artificial intelligence have claimed, just an irrelevant fact about the mind that it happens to be realised in human brains. Searle R.J., Minds, Brains…, pp.37-38).


