WOJCIECH WRZOSEK
profesor senior, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
ORCID: 0000-0002-9648-0103

Kilka uwag na temat Kilku uwag… (Odpowiedź na głos Artura Dobosza w sprawie mojego tekstu p.t. Appendix. Metodologia nauk historycznych a metahistoria [1])
Głos Artura Dobosza w sprawie mojego Appendix-u do Szkiców po raz kolejny prowokuje pytanie, na ile recenzowanie konkretnego tekstu zobowiązuje do znajomości szerszego kontekstu twórczości jego autora. Na ile recenzent powinien rozumieć go w duchu uprzednich ustaleń autora? Z drugiej strony, na ile ten ostatni winien sporządzić „pełną i spójną” wykładnię swych tez? Sądzę, że obie strony mają wspomniane powinności jako cel idealny.
Zasada życzliwej interpretacji, którą Dobosz i ja akceptujemy, postuluje – wedle mojego jej rozumienia – rekonstrukcję recenzowanej koncepcji w duchu gotowości do jej obrony przed możliwą krytyką. Już to samo skłania co najmniej do tego, aby uwzględnić dorobek autora recenzowanego. Dopiero wykonanie tego zadania – jak rozumiem dalej zasadę życzliwej interpretacji – zezwala recenzentowi na wskazywanie jej słabych punktów. W przeciwnym razie, krytyka jawi się jako chybiona. Podnosi mankamenty krytykowanej koncepcji z racji jej niedostatecznej znajomości. Wówczas też zasadny staje się zarzut wobec recenzenta, że nie doczytał.[2]
W poprzedniej sesji wymiany poglądów z Arturem Doboszem wskazywałem czego mój oponent nie doczytał.[3] Tym razem jest podobnie. Oto odnośniki do tekstów gdzie wykładam kwestie będące przedmiotem jego zainteresowań.[4] Skutkiem nie-do-czytania, Appendix mój w ujęciu Dobosza jawi się nie tyle jako suplement, dodatek, aneks – jak chciałem – ale raczej jako „ślepa kiszka”… Podsumowując, z racji powyższych, mam prawo oczekiwać od recenzenta znajomości – co najmniej – Szkiców, do których Appendix jest dodatkiem?[5]
Za ideą dopisania suplementu do Szkiców kryła się intencja, że powtórzę zamysł Josepha Margolisa. Jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych XX w. opublikował on „elementarz” — „Przewodnik kategorialny”.[6] „W nim to wyłożył w kilkunastu rozdziałach zasadnicze tezy swej filozofii kultury. Na deser, ku pamięci, sporządził appendix, w którym zaprezentował i podsumował te, które uprzednio w elementarzu wyróżniał wytłuszczeniem.”[7]
I wreszcie, na koniec, pisząc suplement uległem namowie wydawcy, aby skonspektować idee metahistoryczne zawarte – jego zdaniem – w Wycinankach. Tak więc w końcu pomyślałem, że spisując Appendix sam dla siebie uporządkuję to, co ostatnio myślę.
Mam – zasadniczo biorąc – pozytywne doświadczenia w polemikach z profesorem Doboszem, filozofem kultury, jeden z współtwórców wspólnoty naukowej Eidolon. Już wcześniej, ujawniły się kluczowe momenty naszej różnicy poglądów. [8] Stanowią je – jak myślę – nieporozumienia wynikające z osobliwego pojmowania operacji historiograficznej oraz jej otoczenia interpretacyjnego przez każdego z nas.[9]
Głos Dobosza w sprawie Appendixu inauguruje omówienie moich założeń wstępnych. Nie tylko akceptuje on odniesienia do ustaleń Kazimierza Ajdukiewicza, ale jak mi się wydaje i moje ich kontynuacje i zastosowania w domenie metodologii nauk historycznych. Nie zgłasza zastrzeżeń a to już wiele znaczy. Podnosi jedynie niedosyty w prezentacji kilku wątków. Jednym z nich – jak się domyślam – jest nieobecność deklaracji na temat przyjmowanej przeze mnie i zalecanej dla metahistorii koncepcji prawdy,[10] drugim, sprawa, która jest spadkiem po poprzedniej naszej dyskusji. To niedosyt egzemplifikowania – jak powiedziałbym – roots metaphors historiografii i idei Jednostkowego Podmiotu Sprawczego. [11]
Recenzja Dobosza suplementu do Szkiców zawiera intrygującą hipotezę. Dotyczy ona nie tylko – jak powiedziałbym – roli wartości w prefigurowaniu myślenia historycznego, ale i przemożnego wpływu emocji i uczuć żywionych przez historyka w narratywizowaniu rzeczywistości badanej.[12] Jak się wstępnie domyślam, doświadczenie emocjonalno-uczuciowe historyka – w rozumieniu Dobosza – „poprzedzałoby”/prefigurowałoby użycie przez historyka w myśleniu o przedmiocie badań zestawu – obowiązujących w danej epoce komunikacji historycznej i orientacji badawczej – określonych metafor historiograficznych. Mało tego, Dobosz – jak domniemywam wstępnie – przyjmuje, że historyk obdarzony świadomością metahistoryczną – w rodzaju tej, którą postuluję – wtedy, gdy podejmuje on badania w domenie silnie obarczonej emocjami i uczuciami – redukuje swoje ich postrzeganie do perspektywy nie dość, że pozbawionej kontekstu metametodologicznego, ale i metodologicznego. Historyk taki, uwięziony w emocjach i owładnięty uczuciami, których nie sposób nie żywić, pogrąża się – zdaniem Dobosza – w rzeczywistości badanej. Ta zaś skutkiem tego „zaludniona” jest zdarzeniami zaopatrzonymi „z góry” we „współczynnik emocjonalny”, który ustanawia co jakie jest i jakiego badania historycznego wymaga. Krótko mówiąc, niezależnie od tego czy historyk respektuje nieklasyczną metodologię – w moim rozumieniu – czy zwłaszcza klasyczną – obie one – zdaniem mojego recenzenta – prefigurowane są przemagająco emocjami i uczuciami – którymi obarczony jest świat badany w danej kulturze i orientacji historiograficznej. To wizja poznania i badania historycznego, która w praktyce zdeterminowana jest przez – jak tu nazywam – współczynnik/kontekst emocjonalno-uczuciowy.[13]
Gdybym w moim rozumowaniu rekonstruującym hipotezę Dobosza był na właściwym tropie, to wstępnie pytam: skąd bierze Dobosz przekonanie, że historyk obdarzony świadomością metahistoryczną w moim rozumieniu negliżuje ją, kiedy podejmuje się zadania historyka proper w paradygmacie tradycyjnej historiografii?[14] Myślę tu o jego przykładach, zawartych w jego recenzji. To klasyczne narracje historyczne. Relacje o tragicznych epizodach Kampanii Wrześniowej. Obronie i losach obrońców Poczty Gdańskiej i prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego.[15]
Z tej racji, że metahistoria – jak ją rozumiem – nie jest konceptem normatywnym, to nie wynikają z niej żadne dyrektywy i powinności metodologiczne i metodyczne dla historyka praktykującego nieklasyczną czy tym bardziej klasyczną historiografię. Z kolei, świadomość metahistoryczna tj. pogłębiona kulturowa świadomość względności kulturowej (w rozumieniu J. Margolisa) w tym, historycznej konwencjonalności historiografii, w tym tzw. historii najnowszej, polityki pamięci, polityki dziedzictwa i polityki historycznej… jako postaci komunikacji historycznej. A takiej dostarcza perspektywa metahistoryczna. Ugruntowuje rozumienie tych dyskursów. Perswaduje, że są one dostarczycielkami semantyki (historycznej) dla komunikacji kulturowej.[16] Metahistoria jest więc jedynie pomocna w rozumieniu miejsca historii w kulturze. I to nie jako ogólnikową oczywistość, lecz konkretną postać. W rezultacie, zrozumienie kulturowego sensu narracji historycznych ugruntowuje profesjonalną kompetencję historyka. Pozwala odróżniać akademickie narracje historyczne od tych nieakademickich. Np. popularno-naukową od tzw. akademickiej, powieść historyczną od rozprawy naukowej, manipulację historyczno-polityczną od konstatacji profesjonalnych historyków. Metahistoryczna świadomość różni się zwłaszcza od pozaakademickiej, żywiołowej partycypacji w kulturze historycznej. Metahistoria jest – moim zdaniem – niezbędna w kształceniu profesji uniwersyteckiego historyka, badacza, nauczyciela zwłaszcza.[17]
Przy okazji donoszę, że moje rozumienie metahistorii – co sam mój recenzent trafnie dostrzegł – to domena myślenia z wyższego jeszcze piętra niż perspektywa Ajdukiewicza. Obrazowanie i argumentowanie jego pozwala na perspektywę interpretowania, z której postrzegamy metodologię nauki pod postacią klasycznej i nieklasycznej metodologii poszczególnych nauk. Z piętra metahistorii badamy założenia semantyki myślenia i mówienia historycznego. Metafory (w tym roots metaphors) historiografii i danej wersji pisarstwa historycznego. Przedmiotem metahistorii są figury (retoryczne/”neoretoryczne”) myślenia historycznego. Metahistoria skupia swą uwagę na założeniach historycznego mówienia i pisania. To teoria myślenia historycznego. Metahistoria to teoria kultury historycznej.
Kontrowersja między mną a moim recenzentem, dotyczy ponownie statusu metafory historiograficznej. W moim jej rozumieniu, co dla mnie oczywiste, z racji, że jej sedno stanowi fundująca ją interakcja interpretacyjna między przedmetaforycznymi semantykami podmiotów metafory, jej konkretno-historyczne wcielenie nie dość, że stale aktualizuje jej dotychczasowy klasyczny sens kognitywny, to stale niezbywalnie towarzyszy jej sens aksjologiczno-emocjonalno-uczuciowy. I tak np. metafora homo homini lupus est bywa stosowana w znaczeniu zdrowo-rozsądkowym jako banalny skonwencjonalizowany aforyzm a bywa rozwijana jako swego rodzaju wizja artystyczna (np. jak przez Hermana Hesse [18]), lub konceptualizowana jako orientacja humanistyczna jak u Freuda w postaci klasycznej bio-psychoanalizy…
W moim pojmowaniu, metafora historiograficzna jako paradygmat symboliczny myślenia historycznego nie jest wolna od wartości. W konkretnym swym historycznym wcieleniu i subiektywnym wydaniu przesiąknięta jest emocjami i uczuciami.[19] Metafora zwłaszcza w konkretnym użyciu jest aktem nie tylko kognitywnym, ale i jednocześnie nieodwołalnym wehikułem wartości, emocji i uczuć. Semantyka podmiotów metafory oraz spięcie semantyk podmiotów przedmetaforycznych wnosi do naszego myślenia nie tylko innowację poznawczą. Metafora wedle współczesnej jej definicji to przecież innowacja semantyczna.[20] Trudno wyobrazić sobie, aby semantyka w świecie humanistycznym wolna była od wartości, emocji i zapewne uczuć. Samo zaś wcielanie konwencjonalnych metafor, jak i niekonwencjonalnych w myślenie i mówienie historyczne jest aktem użycia emocji i uczuć.
Metahistoryk z kolei, zajmuje się odpowiedzią na pytanie, dlaczego historyk tak figuruje jak figuruje[21] swoje myślenie i narratywizowanie. Historyk zaś stosuje zastane/wyuczone lub innowacyjnie metafory. W trakcie ich użycia w praktyce narracyjnej zwykle naśladuje obowiązujące wzory metodyczne.
Gdy ukaże się kolejna książka Artura Dobosza, to okaże się wówczas na ile moje skojarzenia sceptyczne i domniemania krytyczne wobec tez Dobosza okażą się trafne.
Przypisy:
[1]Dobosz A., Kilka uwag na temat Wojciecha Wrzoska koncepcji nieklasycznej metodologii nauk historycznych, „Sensus Historiae”, vol. 60, No 3 (2025) s. 75-94. https://doi.org/10.14746/sh.2025.60.3.006
Recenzja Dobosza dotyczy mojego szkicu p.t Appendix. Metodologia nauk historycznych a metahistoria, pomieszczonego w tomie szkiców: K. Polasik-Wrzosek, W. Wrzosek, Szkice metahistoryczne, WWH UAM, Poznań 2024, s. 229 – 252. Tekst ten jest najświeższą wykładnią mojego rozumienia metodologii nauk historycznych z perspektywy określanej przeze mnie jako metahistoryczna.
[2] O tzw. nie-do-czytaniu donoszę w: Wrzosek W., Trzy sprawy do prof. Lecha Witkowskiego w związku z jego esejem o „Wycinankach”, „Historyka. Studia Metodologiczne”, t. 24/2024, s. 683-70; Wrzosek W., Dysputy i dyskusje, Oficyna Wydawnicza Epigram, Bydgoszcz 2025: s. 47-66.
[3] Przyp. 18-ty na s. 47 mojej repliki pt. O moim panmetaforyzmie (replika na szkic Artura Dobosza „Wrzoska koncepcja metafory historiograficznej, „Historyka. Studia Metodologiczne” t. 53, 2023, s. 655-671. (przedr. Wrzosek W., Dysputy i dyskusje, Oficyna Wydawnicza Epigram, Bydgoszcz 2025: s. 47-48/przyp. 17 i 18-ty.)
Donosiłem wówczas: „Szkoda, że przed opublikowaniem w roku 2016 Szkiców o metaforze (…) Artur Dobosz nie zapoznał się z moimi pracami opublikowanymi po 1995 roku, zwłaszcza z monografią O myśleniu historycznym. Już tytuły innych moich tekstów podpowiadają, – pisałem wtedy – że dotyczą problematyki, którą mój oponent wskazywał w swym szkicu jako zasadniczą dla jego przedsięwzięcia. W rezultacie szkic Dobosza z 2016 roku to spory rozdział na kanwie mojej książki Historia — kultura — metafora z 1995 roku. Rozdział „Wrzoska koncepcja metafory historiograficznej” powstał na potrzeby książki Artura Dobosza Szkice o metaforze. Ponieważ – jak sam dostrzega – zarówno moja idea metafory historiograficznej, jak i koncepcja epistemologii historii są skoordynowane kategorialnie, więc wysupłanie z nich jedynie koncepcji metafory (zwłaszcza metafory historiograficznej) skutkuje uproszczeniami.” Tamże, przyp. 17 i 18-ty. Dzisiaj sądzę, że Dobosz nie doczytał mojej pracy O myśleniu historycznym. Inaczej nie zgłaszałby niedosytu w rozumieniu czym są fundamentalne metafory historiograficzne i nie skarżyłby się na brak stosownych przykładów. Podobnie idea Jednostkowego Podmiotu Sprawczego obecna jest w moich tekstach „do znudzenia” w różnorodnych kontekstach rozważań ilustrowana rozlicznymi przykładami.
[4] Wskazuję dwa kluczowe mojej koncepcji myślenia historycznego fragmenty, które korespondują z Dobosza dawnymi i aktualnymi wykładniami moich tez. Zamiast powtarzać je, odsyłam tu zainteresowanych zwłaszcza do rozdz. I p.t „Zadania epistemologii historii”, s. 35-57 oraz „O stronniczości myślenia historycznego”, s. 179-215 (wyd. Wrocław. z 2022 r.), gdzie lapidarnie wykładam tezy, które są dla mnie, i wydaje się dla Dobosza pretensji do mnie, sednem. Z kolei, Przedmowa do wydania wrocławskiego z 2010 (i 2022 r.) to najlepsza – moim zdaniem – synteza ówczesnych moich poglądów. Appendix, to z kolei, aktualna ich wykładnia. Obie wyłożone w różnych dyscyplinarnych wcieleniach.
Wrzosek W., Historia — Kultura — Metafora. Powstanie nieklasycznej historiografii, Fundacja na Rzecz Nauki Polskiej, Leopoldinum, Wrocław 1995; (wyd. II: Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2010); Wrzosek W., Historia — kultura — metafora. O myśleniu historycznym, seria: Filozofia nauki, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2022; Wrzosek W., History—Culture—Metaphor: The Facets of Non-Classical Historiography, transl. by P. Znaniecki, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 1997; Wrzosek W., History – Culture – Metaphor. On Historical Thinking, Peter Lang, Berlin – Bruxelles – Chennal – Lausanne – New York – Oxford, 2025. W wydaniu wrocławskim z 2022 r. oraz tym w Peter Lang znajdujemy wcale istotne dodatki do klasycznych wersji prac: Historia-Kultura-Metafora i O myśleniu historycznym (Epigram, Bydgoszcz 2009).
[5] W naszym przypadku w ramach aktu „doczytania niedoczytanego” – sądząc z całości recenzji Dobosza – zalecam cz. I s. 15-104 Szkiców a z drugiej zwłaszcza s. 129-153. Ufam, że przestudiowanie stosownych fragmentów pozwoliłoby Doboszowi uniknąć kilku niedosytów i upewnić się co do trafności odczytań mojej koncepcji metahistorii. Zwłaszcza w kwestii przyjmowanej przeze mnie koncepcji prawdy. Zdaję sobie sprawę jak ryzykownie obyczajowo brzmi postulat: przeczytaj to i tamto… Jednak cóż pozostaje mi uczynić, kiedy wiem, że odsyłam do fragmentów najlepszych z możliwych wykładni nierozpoznanych przez Dobosza kwestii.
[6] (Conceptual primer). chodzi o pracę: Margolis J., Historied Thought, Constructed World: A Conceptual Primer for the Turn of the Millennium, University of California Press, Berkeley — Los Angeles — Oxford 1995.
[7] Wrzosek W., Wycinanki. Zbiór felietonów, Wydawnictwo Wydziału Historii UAM, t. II, Poznań 2024, s. 188.
[8] A. Dobosz, Wrzoska koncepcja metafory historiograficznej, „Historyka. Studia Metodologiczne”, 52, 2022, s. 29-60 [przedruk z: A. Dobosz, Szkice o metaforze, Wydawnictwo Politechniki Poznańskiej, Poznań 2016, s. 77-108]; Wrzosek W., O moim panmetaforyzmie. Replika na szkic Artura Dobosza, Wrzoska koncepcja metafory historiograficznej, „Historyka. Studia Metodologiczne”, t. 53, 2023, s. 655-671; [przedr. w: Wrzosek W., Dysputy i dyskusje, Oficyna Wydawnicza Epigram, Bydgoszcz 2025: s. 47-66]. Nadto Wrzosek W., Historyk w okowach niesprzeczności. Jeszcze raz o zasadzie nieoznaczoności kulturowej (appendix do repliki), „Sensus Historiae”. Studia interdyscyplinarne, zbiór rozpraw dedykowanych Profesor Barbarze Kotowej w osiemdziesiątą piątą rocznicę urodzin, pod red. Grzegorza A. Dominiaka, Romana Kubickiego i Macieja Musiała, Oficyna Wydawnicza Epigram, vol. LIV (2024), vol. II, s. 145-154.[przedr. Dysputy i dyskusje…, s. 67-76].
[9] Jak eksploatować ujęcia Dobosza dowodzi choćby tekst: Polasik-Wrzosek K., Wrzosek W., W poszukiwaniu czasu historycznego. Od metamorfozy magicznej do metafory genezy, w: Między nauką a sztuką. Wokół problemów współczesnej historiografii, red. E. Solska, P. Witek, M. Woźniak, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, Lublin 2017, s. 37-56 (przedr. w: K. Polasik-Wrzosek, W. Wrzosek, Szkice metahistoryczne, WWH UAM, Poznań 2024, s. 105-125). Ewentualne różnice w ujęciach współautorów Szkiców dadzą się uchwycić i w tym wspólnym tekście.
[10] Dobosz w kontekście współczesnej dyskusji na temat tzw. dyskwotacyjnej koncepcji prawdy (pod hasłem: od Tarskiego do Davidsona) trafnie parametryzuje filozoficznie moje rozumienie prawdy. Moje liczne wyznania w tej kwestii – wraz z moim ujęciem Riceurowskiej prawdy metaforycznej – znaleźć można w moich pracach.
[11] Według Wojciecha Wrzoska – referuje Dobosz – odnośnym przedmiotem są „[…] kulturowe obrazy, świadectwa i zapisy przeszłości, aż po współczesne jej artykulacje […]. Ale owe kulturowe obrazy, świadectwa itd. opierają się na fundamencie, który, zdaniem Wrzoska, stanowi wspólnotowo uznany, obecny w najstarszych świadectwach myślenia i komunikowania, zestaw fundamentalnych metafor egzystencjalnych oraz minionych istniejących stanów rzeczy. Jest wielką szkodą, że Wojciech Wrzosek swoich ustaleń, stanowiących, jak rozumiem, ważny fragment koncepcji nieklasycznej koncepcji metodologii nauk historycznych, nie ilustruje kilkoma przykładami, np. metafor egzystencjalnych. Ułatwiłoby to znacznie łatwiejszą percepcję jego <<treściwej>>, wielowymiarowej koncepcji”. (w pobliżu 22 i 23 przyp. recenzji Dobosza).
[12] Dowiaduję się, że prof. Dobosz szykuje książkę, gdzie być może odnajdziemy szerszy kontekst jego tezy.
[13] Ja to raczej od lat respektuję stanowisko, które całkiem niedawno wyraził Andrzej P. Kowalski: „System pojęć kulturoznawczych opracowanych przez J. Kmitę, zakładający racjonalność, niesprzeczność przekonań kulturowych, pozwala bronić racjonalności nauk o kulturze. Kulturoznawca nie ma obowiązku skazywać się na eseistyczne impresje na temat praktyk eksponujących co najwyżej przeżycia, doznania i odczucia. Jest nadzieja, że dzięki <<powrotom do Kmity>> nauki o kulturze jako <<rzeczywistości myślowej>> będą zdolne interpretować sferę aksjologiczną i jej społeczne inkarnacje za pomocą języka przemyślanej teorii, dzięki czemu mają szansę uniknąć zawłaszczenia przez nieokreślone formy <<socjoestetyki>>”. Kowalski, A. P. Fragmenty z filozofii kultury Jerzego Kmity, w: Jerzy Kmita, Magiczne źródło kultury, Dzieła wybrane T. XVII, Poznań: Fundacja Instytut Jerzego Kmity, Oficyna Wydawnicza Epigram Poznań 2021, 27-28.
[14] Dlaczego Dobosz obsadza metahistoryka lub historyka o nieklasycznej świadomości metodologicznej w roli historyka proper pozostaje dla mnie tajemnicą. Przecież to odległe od siebie dyscypliny. Mogę wyobrazić sobie badacza w takiej podwójnej niejako roli. Tyle, że łączy on klasyczną świadomość metodologiczną ze świadomością metodyczną i narratywizowaniem klasycznego historyka. Takim badaczem był Marc Bloch, Fernand Braudel, (łączyli oni,moim zdaniem, nieklasyczną historiografię z nieklasyczną metodologią) Z kolei Jerzy Topolski raczej klasyczną historiografię oraz klasyczną i nieklasyczną metodologię historii. Z kolei Michel Foucault, to nieklasyczny historyk i nieklasyczny metodolog nauk humanistycznych. A i zapewne metahistoryk? Argumentację na rzecz tych intuicji pozostawiam na inną okazję.
[15] Nie bez znaczenia dla tez Dobosza jest okoliczność, że opisywane zdarzenia (w odróżnieniu od tych sprzed wieków) są na tyle obecne we współczesnej pamięci zbiorowej, rodzinnej, polityce pamięci, polityce dziedzictwa i zwłaszcza polityce historycznej, że wpisują się z łatwością w perswazje Dobosza. Z tymi odległymi w czasie zdarzeniami, zwłaszcza mniej znanymi i nie dość zmitologizowanymi byłoby trudniej perswadować o pierwotności współczynnika emocjonalno-uczuciowego w narratywizowaniu ich. Przy czym – jak twierdzę – historia narodowa i polityczna ex definitione jest stronnicza poznawczo i aksjologicznie, ergo metaforycznie. Zob: Wrzosek W., Historiography as a Vehicle for Nationalist Idea, w: Wrzosek W., O interpretacji historycznej. Studia metahistoryczne, WWH, Poznań 2022, s. 283-289; Wrzosek W., O stronniczości myślenia historycznego, (w:) Historia-Kultura-metafora. O myśleniu historycznym…, s. 179-215.
[16] Interesującą koncepcję genezy komunikowania i poznania jako wzajemnie uwarunkowanych procesów formułuje Borys Uspienski, w: Б.А. Успенский, Ego Loquens. Язык и коммуникационное пространство, Российский гососударственный гуманитарный университет, Москва 2007 (wyd. II: 2012); omawiam tę koncepcję w szkicu: Wrzosek W., Historical Thinking in the Light of the Assumptions of Historical Semiotics (in the Margin of Boris Uspenskij’s Ego Loquens) In: Wrzosek W., History – Culture – Metaphor. On Historical Thinking, Peter Lang, Berlin – Bruxelles – Chennal – Lausanne – New York – Oxford, 2025, s. 253-282; pierwodruk : Wrzosek W., Historical Thinking in the light of the assumptions of historical semiotics (In the margins of Boris Uspienskij`s Ego Loquens), „Historyka. Studia Metodologiczne”, 2021, tom 51 Spec. S. 65-92.
[17] Byłoby dobrze, gdyby wykształcenie akademickie tym jakościowo różniło się od świadomości historycznej amatorów, pop-wielbicieli historii… Wrzosek W., O majeutycznej funkcji metodologii historii, (w:) Zbiór rozpraw ku czci Profesora Tadeusza Buksińskiego w osiemdziesiątą rocznicę urodzin, pod red. G. Dominiaka, L. Godek-Wysłouch, R. Kubickiego, vol. I; (w:) „Sensus Historiae. Studia Interdyscyplinarne”, vol. XLVI, 2022/1, Epigram, s. 93-106. (oraz w ohistorie.eu/opinie) oraz: Wrzosek W., Uwagi o tak zwanej niezrozumiałosci metodologii historii, (w:) Szkice…, s. 129-138 (ohistorie.eu 27 maja 2022 r.).
[18] Wrzosek W., Wycinanki…, t. II, Steppenwolf (Wilk Stepowy) – Homo homini lupus est, s. 133-136; Jej literacka subiektywna fabularyzacja, to wspaniała i niepowtarzalna interpretacja tej antycznej metafory, bogata w piętrową grę wartości. Z perspektywy odbiorcy poddawana subiektywnej (intymnej) recepcji emocjonalnej i uczuciowej. zdolność do stanowienia semantyki Hesse`owskiej metafory.
[19] Wrzosek W., Historia — kultura — metafora. O myśleniu historycznym, s. 35-57 oraz zwłaszcza: O stronniczości myślenia historycznego, s. 179-215.
[20] Szerzej o tym zob. przyp. 15-ty.
[21] Figuruje je, tj. zasiedla bytami historycznymi figurami retorycznymi, metaforyzuje. Homer ma inne Jednostkowe Podmioty Sprawcze, inne Ranke, a Braudel inne (quasi-personnage). To różne sposoby metaforyzowania rzeczywistości historycznej. O tym jak Walter Friedrich Otto „zasiedla” starożytną Grecję i co z tego może wynikać zob. Falkowski T., Myśl oddana. Walter Friedrich Otto i historia wiedzy duchowej, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2026.
