Przejdź do treści
ohistorie logo

ISSN 2545-3459

Menu główne
  • O nas
    • Wydawca
    • Redakcja
  • Ohistorie
  • Kategorie
    • Artykuły
    • Aktualności
    • Opinie
    • Varia
    • Wywiady
    • wszystkie
    • Edukacja
    • Filmy
  • Kontakt
  • Współpraca
    • Informacja dla Autorów
  • Archiwum Ohistorie
  • Dom
  • 2026
  • lipiec
  • J
  • WOJCIECH WRZOSEK Wycinanki (246) Piszę infrapowieść… Trzy strony Historii  
  • Felietony
  • Varia

WOJCIECH WRZOSEK Wycinanki (246) Piszę infrapowieść… Trzy strony Historii  

Ewa Solska 21 lipca 2026 5 minutes read
246up


Gdy tylko ustalę skąd Binet wysupłał z Mandelsztama motto do swej książki, to doniosę. Muszę przebić się przez liczne rosyjskie wydania dzieł wybranych i dzieł wszystkich w poszukiwaniu krótkiego tekstu pod tytułem koniec powieści.[1]

„Myślę – wyznaje Laurent Binet – że zaczyna to do mnie docierać: ja piszę i n f r a p o w i e ś ć.”[2]

Jeśli to szczera wypowiedź, to wygłoszenie jej dopiero w ¾ powieści wydaje mi się stosunkowo późną refleksją autora. Metanarracja lub narracja metatekstualna jaka przeplata opowieść o losach przyszłej ofiary i zamachowców, to świadectwo zmagań powieściopisarza pozostającego w okowach zobowiązań historiografii.

Powieść historyczna pozostawała w dylemacie między rygorami operacji historiograficznej a wymogami narracji literackiej. Tak ową sytuacje opisuje Kundera:

„Trzeba bowiem zrozumieć, czym jest powieść. Historyk opowiada nam o wydarzeniach, które się rozegrały. Natomiast zbrodni Raskolnikowa nigdy nie było. Powieść nie bada rzeczywistości, lecz egzystencję. A egzystencja nie jest tym, co się wydarzyło, jest polem ludzkich możliwości, tym wszystkim, czym człowiek może się stać, do czego jest zdolny. Powieściopisarze kreślą mapę egzystencji, odkrywając tę czy inną ludzką możliwość. Ale powtórzmy raz jeszcze: istnieć oznacza <<być w świecie>>. Należy zatem zrozumieć i bohatera, i jego świat jako możliwości.”[3]

I dodaje:

„Kiedy autor rozważa daną sytuacje historyczną jako dotąd nieopisaną, a ujawniającą ludzki świat możliwość, będzie ją chciał opisać taką, jaka jest. Niemniej jednak wierność wobec realiów historii to, z punktu widzenia wartości powieści, rzecz wtórna. Powieściopisarz nie jest historykiem ani prorokiem, jest badaczem egzystencji.”[4]

Już w HHhH podzielił Binet swą narrację na paragrafy. To jakby sceny z filmu, ujęcia. Realizują one zasadnicze wątki powieści. Jednym z nich, to Bineta historia pracy nad książką o zamachu na Heydricha, która pierwotnie miała nosić tytuł „Operacja Anthropoid”, drugi,  to losy ofiary i zamachowców w historycznym kontekście dziejów III Rzeszy i Europy. Symptomatyczne, że opowieść o samym zamachu zajmuje ok. 1/7 książki. Nie dziwi przeto, że wydawca postulował zmianę tytułu z „Operacja Anthropoid” na inny. Czy jednak tytuł HHhH poza jego walorami marketingowymi oddaje treść książki?

Jak dla mnie, raczej nie. To nie jest biografia historyczna ofiary zamachu. To dziennik pisarza Laurenta Bineta, historia pisania książki m.in. i przede wszystkim o bohaterach zamachu.  To powieść autobiograficzna. Studium przypadku autobiografia z czasów pisania HHhH.

Dzieje dylematów – historia sprzeczności jakoby nieusuwalnej – jak chciałby Paul Ricoeur, między narracją fikcji tj. powieścią a narracją historyka. Binet zmaga się z tą ostatnią i wtedy, gdy dla dramaturgii powieściowej nie wystarcza dokumentacji historycznej przyzwala sobie na grę wyobraźni, kontrolowanej fikcji, domniemania i spekulacje. Dodaje do świata prawdy historycznej prawdopodobną, czy możliwą paletę zdarzeń towarzyszących tj. fikcję zdarzeń. Konfabuluje w sferze mniej istotnych – dla historyka – szczegółów lub w imię etycznych pryncypiów stosowne opisy nie oparte o udokumentowane dane. Mało tego, Binet wplata wzięte z innych powieści, opinii i relacji pasujące lub przeciwnie, niezgodne z obowiązującym uznanym przez siebie przesłaniem etycznym imponderabilia. Jest to więc – między innymi – dyskusja z obecnymi w dyskursie publicznym mniemaniami na tematy poruszane w powieści.

I oto jesteśmy na tropach poszukiwania właściwej kompozycji książki:

„Czytam – kontynuuje – też mnóstwo powieści historycznych, by sprawdzić, jak inni radzą sobie z trudnościami gatunku. Jedni autorzy wykazują się skrajna dyscypliną, inni podchodzą do tematu z większym luzem, a jeszcze innym udaje się sprytnie ominąć prawdę historyczną, nie konfabulując przy tym nadmiernie. Uderza mnie jednak, że we wszystkich przypadkach fikcja wygrywa z Historią. To logiczne, ale jakoś nie mogę się na to zdecydować”.

„Modelowym przykładem udanej powieści – kontynuuje Binet – jest dla mnie Le Mors aux dents Władimira Poznera, opowieść o baronie Ungernie, tym samym, którego spotyka Corto Maltese w komiksie Corto Maltese na Syberii. Autor podzielił ją na dwie części: pierwsza rozgrywa się w Paryżu i jest relacją z poszukiwań pisarza, który zbiera informacje na temat swojego bohatera. W drugiej przenosimy się nagle w samo serce Mongolii i od razu mamy do czynienia z powieścią właściwą. Efekt jest zaskakujący i bardzo udany. Od czasu do czasu wracam do tego pasażu. Gwoli ścisłości dodam, że obie części są rozdzielone krótkim tekstem, zatytułowanym Trzy strony historii, który kończy się takim zdaniem <<Rok 1920 właśnie się zaczął>>.

Uważam, że to genialne.”[5]

A więc znajdujemy podpowiedź skąd Binet wziął pomysł na kompozycję swej – jak sam nazywa – infrapowieści. Jedna strona historii rozgrywa się w Paryżu, Pradze, na Słowacji, w Niemczech i jest relacją z poszukiwań pisarza, który zbiera informacje na temat swojego bohatera oraz refleksje pisarza o zmaganiach pisarza z materią powieści… Druga, to powieść o losach zamachowców i ich ofiary, zwłaszcza cz. druga powieści pt. „Alarmujące pogłoski napływają z Pragi. Dziennik Goebbelsa, 28 maja 1942 roku”.



[1] Nawiązuję do Wycinanki(245) „Tytuł oryginału: koniec powieści. Pierwodruk w tym tomie zdaniem tłumacza to O poezji (1928)…” Mandelsztam O., Słowo i kultura. Szkice literackie. Przełożył i komentarzem opatrzył Ryszard Przybylski, Czytelnik, Warszawa 1972, s. 217. Motto to zagadka.  Zob. przyp. 3 z Wycinanki (245).

[2] Binet L. HHhH…, s. 279.

[3] Kundera M., Sztuka powieści. Esej, przełożył Marek Bieńczyk,  W.A.B., Warszawa 2015, s. 53-54.

[4] Tamże, s. 55.

[5] Binet L., HHhH…, s. 24, par. 11-ty.

O autorze

Ewa Solska

Administrator

Wyświetl wszystkie posty

Post navigation

Previous: WOJCIECH WRZOSEK Wycinanki (245) HHhH. Mózg Himmlera nazywa się Heydrich

Related News

245up
7 minutes read
  • Felietony
  • Varia

WOJCIECH WRZOSEK Wycinanki (245) HHhH. Mózg Himmlera nazywa się Heydrich

Ewa Solska 30 czerwca 2026 0
fot dr Bartosz Kałużny
10 minutes read
  • Felietony
  • Varia

Mateusz Wyżga. Wycinanki staropolskie (12) Zakochany chłopak

Ewa Solska 27 czerwca 2026 0
244up
7 minutes read
  • Felietony
  • Varia

WOJCIECH WRZOSEK Wycinanki (244) Termostat McCarthy`ego i kopiarka Minolty

Ewa Solska 16 czerwca 2026 0

Nasze najnowsze teksty

246up
5 minutes read
  • Felietony
  • Varia

WOJCIECH WRZOSEK Wycinanki (246) Piszę infrapowieść… Trzy strony Historii  

Ewa Solska 21 lipca 2026 0
245up
7 minutes read
  • Felietony
  • Varia

WOJCIECH WRZOSEK Wycinanki (245) HHhH. Mózg Himmlera nazywa się Heydrich

Ewa Solska 30 czerwca 2026 0
fot dr Bartosz Kałużny
10 minutes read
  • Felietony
  • Varia

Mateusz Wyżga. Wycinanki staropolskie (12) Zakochany chłopak

Ewa Solska 27 czerwca 2026 0
244up
7 minutes read
  • Felietony
  • Varia

WOJCIECH WRZOSEK Wycinanki (244) Termostat McCarthy`ego i kopiarka Minolty

Ewa Solska 16 czerwca 2026 0
  • O nas
  • Ohistorie
  • Kategorie
  • Kontakt
  • Współpraca
  • Archiwum Ohistorie
Copyright © All rights reserved. | MoreNews przez AF themes.