Pupilka adiunkta zwana kopiarką jest znakomitą studentką, bowiem kopiuje niezawodnie zalecane przez niego nieproblemowe lektury. Zwłaszcza podręczniki i skrypty. Te bowiem zawierają niesporne twierdzenia lub za takie w literaturze akademickiej uchodzą. Służą one naszemu adiunktowi do testowania zdolności studenta do kopiowania „prawdy” i symulowania wiedzy.[1]
Dlaczego jednak nasz adiunkt bierze informacje, nominały za wiedzę? Nie rozróżnia posiadania informacji od rozumienia świata? Dlaczego oczekuje on od studenta tylko tego co może dać artificial intelligence?
„(…) przecież same działania na symbolach formalnych nie mają żadnej intencjonalności, są zupełnie bezsensowne, nie są nawet działaniami na symbolach, skoro owe symbole niczego nie symbolizują.”[2]
Adiunkci na kolokwium z faktografii historycznej, ale i bywa na standardowym egzaminie, często niczego więcej poza „syntaksą” nie oczekują od swoich studentów. Co gorsza, z braku wyobraźni przyjmują pochopnie, że znajomość nazw i dat jest świadectwem tego, że pytani wiedzą tyle co egzaminator, tyle, co donosi podręcznik czy skrypt.[3] A przecież wykształcenie uniwersyteckie/akademickie to coś więcej niż skrypty i podręczniki.
Mało tego, oprócz semantyki historycznej stojącej za daną syntaktyką domniemają, że studenci znają kontekst historyczny deklarowanej faktografii.
Egzaminatorzy pytają tak, jakby korzystali z urządzenia AI.
„Mówiąc w żargonie językoznawców mają one (tj. AI – przyp. W.W.), jedynie składnię, lecz nie semantykę. Intencjonalność taka, jaką wydają się mieć komputery, jest wyłącznie w umysłach tych, którzy je programują, i tych którzy używają komputerów, którzy wprowadzają coś na wejściu i interpretują stany wyjścia.”[4]
Egzaminatorzy „programują” egzaminowanych. Nie sprawdzają semantyki haseł wygłaszanych przez studentów. Imputują im intencjonalność, którą sami mają w swoich umysłach.[5]
*
„Ciągle moim ulubionym przykładem przesady w poglądach na temat maszyn cyfrowych – pisał Searle – pozostaje twierdzenie Johna McCarthy`ego, twórcy terminu <<sztuczna inteligencja>>. McCarthy twierdzi, że nawet <<o urządzeniach tak prostych, jak termostaty, możemy powiedzieć, że mają przekonania>>. I oczywiście, według niego, o każdej maszynie zdolnej rozwiązywać problemy można powiedzieć, że ma ona jakieś mniemania. Podziwiam śmiałość McCarthy`ego. Zapytałem go kiedyś: <<jakie przekonania ma twój termostat? Odpowiedział: Mój termostat ma trzy sądy – tu jest zbyt gorąco, tu jest zbyt zimno, temperatura jest odpowiednia>>. Jako filozofowi, poglądy te podobają mi się z bardzo prostych powodów. Inaczej niż większość filozoficznych twierdzeń są one jasne i pozwalają na prostą i zdecydowaną ich falsyfikację.”[6]
Moi uczeni koledzy bywają zachwyceni wydolnością pamięci bezrefleksyjnych kujonów i kujonek. Mało tego, twierdzą, że i oni mają przekonania, choć praktykują jeno tak złożone myślenie jak termostat McCarthy`ego, czy kserokopiarka Minolty. W sytuacji pytań rozstrzygnięcia rozpoznają – co im się chwali – dwie możliwe odpowiedzi, żywią dwa sądy w rozumieniu oponenta Searle`a. Tak, albo nie. Wybór jaki przed nimi staje, to dylemat. Zauważmy, że termostat McCarthego miał trzy z góry dane mu opcje do wyboru.
„Jeżeli coś faktycznie jest komputerem, jego operacje zdeterminowane są syntaktyką, podczas gdy świadomość, myśli, doznania i emocje, oraz inne zjawiska tego typu wymagają czegoś poza samą syntaktyką. Są to własności, których komputer nic może skopiować ani powtórzyć, niezależnie od tego, jak wielkie byłyby jego zdolności w symulowaniu tych cech. Kluczowym
rozróżnieniem jest tu rozróżnienie symulacji robienia czegoś i autentycznego robienia tego samego. Symulowanie czegoś nie jest robieniem ani powtarzaniem tego.”[7]
Zadaniem nauczyciela akademickiego – zwłaszcza w obszarze nauk o człowieku – jest rozróżnienie „studenckiej sztucznej inteligencji” od naturalnej.[8]
[1] „Restauruję” myśl z poprzedniego felietonu.
[2] Searle R.J., Umysł, mózg…, s. 319.
[3]„Na pytanie kto walczył w wojnie polsko-bolszewickiej pada odpowiedź: „czerwoni z bolszewikami”. Na kolejne: A kto w takim razie wygrał? Słyszę z mocą patriotycznej oczywistości: „Jak to kto?! Nasi!” Wrzosek W. Wycinanki, nakł. własny, 2010, s. 54. Z odpowiedzi pisemnej na jakieś pytanie wnoszę, że jej autor, student III roku nie bardzo wie, kto to Lech Wałęsa, więc na poprawce pytam: kto to Lech Wałęsa. Po przeszukaniu wzrokiem sufitu i głębokim intelektualnym zafrasowaniu wykrzykuje: wiem…, prezydent! Pochwaliłem i pytam dalej: a może coś więcej pan wie o tej postaci? O nie – odpowiada – dzisiaj pan profesor nic więcej ode mnie nie wyciągnie…”, tamże. A przecież wykształcenie uniwersyteckie/akademickie to coś więcej niż skrypty i podręczniki.
[4] Searle R.J., Umysł, mózg…, s. 319. Wyróżn. moje W.W. Oswajanie relacji z maszyną cyfrową i jej wcieleniami odbywa się w trybie antropomorfizacji tejże. Sama nazwa wreszcie AI wyraża z jednej strony tęsknotę poznawczo-technologiczną za artefaktem inteligencji naturalnej, z drugiej, poświadcza odruch antropomorfizacji. Człowiek uczłowiecza komputer. Jednym ze skutków silnej i stale praktykowanej antropomorfizacji – jakiej dokonują zwłaszcza młodzi użytkownicy – jest uzależnienie.
[5] Napomnę jeno, że jest wiele dziedzin kształcenia, gdzie stosuje się tresurę informacją zamiast przekazywania wiedzy i oswajania umiejętności. Np. wkuwanie paragrafów na studiach prawniczych prowadzić może w praktyce do drastycznego niedostatku w kompetencjach prawników wspólnotowego/profesjonalnego rozumienia ducha prawa. Zastępuje ją koniunkturalną arbitralność w jego ignoranckim interpretowaniu i stosowaniu.
[6] Searle R. J., Umysł, mózg…, s. 27; (My all-time favourite in the literature of exaggerated claims on behalf of the digital computer is from John McCarthy, the inventor of the term 'artificial intelligence’. McCarthy says even, 'machines as simple as thermostats can be said to have beliefs’. And indeed, according to him, almost any machine capable of problem-solving can be said to have beliefs. I admire McCarthy’s courage. I once asked him: 'What beliefs does your thermostat have?’ And he said: 'My thermostat has three beliefs – it’s too hot in here, it’s too cold in here, and it’s just right in here.’ As a philosopher, I like all these claims for a simple reason. Unlike most philosophical theses, they are reasonably clear, and they admit of a simple and decisive refutation.”, Searle R.J., Minds, Brains…, p. 28) Wybaczy mi czytelnik, że wyciąłem ten sam fragment z Searle`a co i w felietonie (237) p.t. Co to jest strong artificial intelligence (SAI) Mam tu wobec tego cytatu całkiem inne zamiary.
[7] Searl R. J., Umysł, mózg…, s. 33; Wyróżn. W.W. (If it really is a computer, its operations have to be defined syntactically, whereas consciousness, thoughts, feelings, emotions, and all the rest of it involve more than a syntax. Those features, by definition, the computer is unable to duplicate however powerful may be its ability to simulate. The key distinction here is between duplication and simulation. And no simulation by itself ever constitutes duplication. Searl R.J., Minds, Brains..., p. 35). A propos: Wycinanki (237): powołanie do życia owcy Dolly jest – jak dla mnie – tylko, albo jak kto woli aż, „inseminacją genetyczną” – niczym bodaj więcej. Swego rodzaju symulacją biologiczną? Żadnym odkryciem istoty życia.
[8] Zachęcam do wysłuchania choćby jednego z wywiadów z Rogerem Penrose`m. I pomyślenia na ile koresponduje on z tezami Searle`a i moimi imaginacjami na temat relacji między AI i NI – https://www.youtube.com/watch?v=0GwVqOBErDg.


