Teorie symulowanego znieczulenia.[1]
Maszyny cyfrowe zwane do niedawna komputerami, a ostatnio różne ich wcielenia, oprogramowania i różne zastosowania, coraz częściej opatrywane są mianem sztucznej inteligencji (AI).
Tropem Johna Searle`a zastanawialiśmy się na tym, na ile artificial intelligence nadąża za natural intelligence (NI). Rozważmy teraz, na ile dzisiejsze rosnące zastosowania sztucznej inteligencji nie redukują oczekiwań wobec inteligencji naturalnej. Pytanie ogólniejsze brzmi: na ile AI zmienia/zmieni naszą partycypację kulturową. Wypiera, zastępuje NI, peryferyzuje Tradycyjną Inteligencję (TI)? Jaka będzie nasza kreatywność i inteligencja poznawcza za kilkanaście/kilkadziesiąt lat?
Na studiach historycznych tradycyjnych, faktograficznych, pamięciowych studentka wychowana w kulturze sztucznej inteligencji (kulturze bez semantyki, w świecie fenomenów bez współczynnika humanistycznego, działań bez intencji…) poradzi sobie. Odpowie na pytania kto?/co?, kiedy?, gdzie?, a może i na pytanie jak? Czy odpowie jednak na pytania dlaczego?
Zapytajmy. Czy tradycyjny egzaminator z historii stawia pytania, dlaczego? Nie, nie robi tego. Odpytuje z faktografii, testuje de facto wydolność memory studenta. Na kolokwium z lektur historycznych podobnie. Sprawdza czy studentka pamięta szczegóły zawarte w kilkusetstronicowych dziełach. Ustala czy adeptka czytała dostatecznie starannie tj. czy zdolna jest skutecznie rejestrować informacje. To test wydolności pamięci nie sprawdzian z wiedzy.
Zapytajmy, czy wytrenowany w tej strategii edukacyjnej student zdolny jest odpowiedzieć dajmy na to na pytanie o miejsca pamięci w rodzaju Bitwa pod Kircholmem, Hołd Pruski, Konfederacja Warszawska, Powstanie Warszawskie, Bitwa Warszawska tj. zaopatrzyć podobne znaki/nominały/hasła nie tylko w dane słownikowe, będące odpowiedzią na pytania kto/co/gdzie/kiedy, ale zaspokoić oczekiwania na szerszy (encyklopedyczny choćby?) kontekst historyczny lieux de memoire. Czy potrafi nie ograniczając się do hasłowej informacji przytoczyć wiedzę o zdarzeniu/wydarzeniu historycznym.[2] To w gruncie rzeczy pytanie, czy umysł adepta wiedzy historycznej dysponuje wiedzą o…, czy tylko informacją o… . Czy jest zdolny przytoczyć ustalenia historyczne i subiektywnie ująć w kilkunastozdaniową semantykę historyczną Konstytucję 3 Maja, czy Bitwę pod Grunwaldem..? Czy adept wydarzenie te – jako takie – r o z u m i e w ich historyczności (dziejowości)?
Pytamy przy okazji, czy zorientowany faktograficznie adiunkt na kolokwium z faktografii, gdy interpretuje odpowiedzi, sądzi, że wtedy gdy odpowiadająca poprawnie na pytanie: kiedy miał miejsce Hołd Pruski, wie nie tylko kto komu i kiedy hołdował, lecz kim byli składający hołd i hołdowany i co czyni z tego faktu nie tylko zdarzenie, ale i wydarzenie historyczne, i w czym jest to wieloaspektowe znaczenie historyczne. Czy egzaminowany potrafi napisać odpowiedzialnie pół strony o Hołdzie Pruskim lub wygłosić o nim dwadzieścia kwalifikowanych zdań przed grupą seminaryjną?
Studentka kujonka – zwana przez koleżanki i kolegów kopiarką – ma przekonania i czy są to przekonania w rodzaju tych jakie zdaniem twórcy terminu „sztuczna inteligencja” Johna McCarthy`ego ma termostat? Kopiarka zdaniem faworyzującego ją adiunkta jest znakomitą studentką, bowiem kopiuje niezawodnie zalecane przez niego nieproblemowe lektury, zwłaszcza podręczniki i skrypty. Te bowiem pomoce dydaktyczne zawierają niesporne twierdzenia, niedyskusyjne ustalenia. Służą one między innymi do testowania zdolności zdającego egzamin do kopiowania. Podobnie, jak maszyna cyfrowa zwana komputerem student zwany w kręgach wtajemniczenia Kserografem – pieszczoszek adiunkta pupila dziekana – jest w stanie co najmniej na podstawie znamion semiotycznych udzielić właściwej odpowiedzi na pytanie: kto? co? gdzie? kiedy?, ponieważ dodatkowo rozpoznaje także (a może i rozumie) te partykuły pytajne. Gorzej już z pytaniami eksplanacyjnymi. Przeszukiwanie zapamiętanych data na okoliczność pytania why znacznie rzadziej kończy się powodzeniem.
Tak jak moi uczeni koledzy bywają zachwyceni wydolnością pamięci bezrefleksyjnych kujonów i kujonek twierdzą, że jednak mają oni przekonania, choć praktykują oni jedynie tak złożone myślenie jak termostat McCarthy`ego, czy kserokopiarka Minolty. W sytuacji pytań rozstrzygnięcia rozpoznają – co im się chwali – dwie możliwe do wyboru odpowiedzi, żywią dwa sądy w rozumieniu oponenta Searle`a. Potrafią rozpoznać, że wchodzą w grę dwie odpowiedzi: tak, albo nie. Wybór jaki przed nimi staje – bywa, że to dylemat. Co robią? Losują jak maszyna losująca.
[1]Searle, R. J., Umysł, mózg, nauka, s. 57 (Behawioryści chcieli zdefiniować działanie, i oczywiście całe nasze życie umysłowe, w terminach czysto fizycznych ruchów. Ktoś kiedyś, nie bez racji, jak sądzę scharakteryzował podejście behawiorystyczne jako teorię symulowanego znieczulenia (Behaviourists wanted to define actions, and indeed all of our mental life, in terms of sheer physical movements. Somebody once characterised the behaviourist approach, justifiably in my view, as feigning anaesthesia,Searle. R.J., Minds, Brains…, s. 58).
[2] Po prawdzie mam tu na myśli encyklopedię historyczną niż Encyclopaedia Universalis. Enciclopedia Einaudi na przykład dla doktorantów (strona 1 tomu Storia tu poniżej).


